Piotr Myszka – o włos od podium

Marzenia o medalu olimpijskim w Rio w windsurfingu niestety rozpłynęły się wraz z ostatnim piątkowym wyścigiem Piotra Myszki.

Przez całe zawody Myszka prezentował się zdecydowanie dobrze i potwierdzał swoją dobrą dyspozycję jako aktualnego mistrza świata. Niewątpliwie był on faworytem do medalu, na którego rywale musieli zwracać szczególną uwagę.

W całych regatach Myszka utrzymywał wysokie miejsce w najlepszej trójce zawodników, jednak feralny piątek okazał się dniem, który pokrzyżował plany naszego mistrza.

Ostatnie trzy wyścigi przed startem medalowym Piotr kończył dwa razy na 13 i raz na 16 pozycji, przez co do ścisłej czołówki i czwartego – Pierre’a La Coqa tracił tylko 2 punkty. Nie da się ukryć, że całe regaty kosztowały zawodników wiele sił i nerwów, a wynik z wyścigu medalowego był poniekąd wypadkową wszystkich czynników z jakimi musiał się zmagać polski zawodnik.

piotr myszka

W wyścigu medalowym to właśnie francuz był najważniejszym rywalem Piotra, które musiał pilnować i pokonać. Niestety nie udało się przypłynąć na metę przed rywalem. Po doskonałym starcie zawodnik z Polski znacząco wyprzedził swoich rywali i wydawało się, że nic już go nie powstrzyma w drodze po medal. Będąc na kursie z wiatrem Myszka nie zdążył załapać się na schodzący szkwał i zatrzymał się. Przerwa okazał się być na tyle długa, że zanim nabrał ponownie rozpędu, jego rywale zdążyli go dogonić i wyprzedzić. Z takiej pozycji nie dało się już wiele ugrać i rywalizować z przeciwnikami, którzy zdążyli się dobrze rozpędzić.

W końcowej klasyfikacji Piotr Myszka zajął ostatecznie czwartą pozycje i o włos stracił brązowy medal. Mówi się, że czwarte miejsce boli najbardziej, jednak mimo trudnej rywalizacji, medale były cały czas w zasięgu naszego mistrza, co potwierdza jego wysoką klasę i dyspozycję turniejową. Tak niestety bywa na regatach, że jeden zły dzień może pokrzyżować plany i zmienić cały przebieg zawodów windsurfingowych.

Dalsza kariera Piotra Myszki stoi dziś pod znakiem zapytania, bowiem jak sam twierdzi swoją dalszą zawodową karierę musi przedyskutować ze swoją żoną. Kolejne lata przygotowań do igrzysk w Tokio wymagają kolejnych wyrzeczeń i poświęceń, dlatego ta decyzja powinna zapaść wspólnie – komentuje Myszka.

Pomimo porażki w Rio myślę, że możemy być dumni z dobrego występu polskiego windsurfera i patrzeć z optymizmem w przyszłość kolejnych startów naszego mistrza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *